Forum

[Szukaj na forum]

Klubowe
Index >> Ogólne >> Taunus na trasy? Czyli jaki komfort i wygłuszenie jest w TCIII
[odpowiedz]
[1] 2 > >>
Taunus na trasy? Czyli jaki komfort i wygłuszenie jest w TCIII
AutorWiadomość
forfiter07.02.2017 10:09

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-07
Postów: 4
Cześć

Już od długiego czasu chodzi mi po głowie kupno czerwonego taunusa TCIII w coupe, chcę go traktować jako auto do codziennej jazdy, tylko zastanawia mnie jak on jest wygłuszony, bo to akurat jest dla mnie jeden z najważniejszych czynników. Jedni mówią, że słabo a inni że w miarę dobrze jak na limuzynę z tamtych lat.

Co wy o tym sądzicie? Jak się podrużuje taunusem?

Jestem z Warszawy mieszkam we Wrocławiu, cały czas szukam klasyka który będzie fajnie wyglądał, i dawał mi w miarę komfortowo pokonywać tą jak i inne trasy. Duży fiat, mimo że bajecznie nim się jeździ, mało pali, to na trasie przy 80km/h - 100km/h nie da się normalnie porozmawiać z pasażerami. Aktualnie mam audi 80 coupe, i jest to pancerny piękny i świetny samochód, wyciszenie robi mega robotę, przy 160km/h można spokojnie gadać w trasie, ale nie daje mi takiej frajdy jeżdżenia czymś starym, topornym, klasycznym a takie auta najbardziej lubię ;)

A może jest ktoś z Wrocławia/Warszawy kto mógł by mnie przewieźć taką furką? :)

Pozdrawiam!
amator07.02.2017 10:57
Administrator

Skąd: Pruszków
Od: 2003-10-29
WWW
Postów: 2998
Witaj,
Nie zapominaj, że Taunus to mimo wszystko klasa średnia. A więc i wszystko jest w nim średnie ;) Średnio dobrze się prowadzi, jest średnio wygodny, średnie spalanie itd. Chociaż według mnie i tak jest o niebo lepiej niż w dużym Fiacie, w którym jak kiedyś usiadłem, to pozycja przypominała mi siedzenie na stołku przy biurku. Z każdą kolejną wersją, Taunus stawał się coraz wygodniejszy i lepiej wygłuszony. Jednak i tak trzeba go polubić i zaakceptować pewne jego wady. Zawsze powtarzam że w Taunusie, to jak w jeansach. jak się dopasują do tyłka, to człowiek nie chce z nich wychodzić.

Natomiast jeśli szukasz komfortu i wygody to celuj w Granady. To jest przepaść jeśli chodzi o te cechy. W Granadzie będziesz się czuł jak na kanapie, przed telewizorem w dużym pokoju. Możesz przejechać 1000 km i nie czujesz zmęczenia. Ale wygląd zewnętrzny ... no cóż, po za jedynką ... dla mnie trudny do zaakceptowania ;)
forfiter07.02.2017 21:58

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-07
Postów: 4
Taunusa bardziej porównuję do dużego fiata/poloneza niż do audi. Nie oczekuję od niego dużo, liczę, że będzie choć trochę lepiej wygłuszony od dużego fiata. Na trochę toporności starej technologi od niego liczę. Wszystko co się prowadzi precyzyjnie/idealnie robi się szybko nudne. A takie auta mają swoją duszę, każdy ma inną ;)

Granada jest jak dla mnie za duża i nie ma w wersji coupe, poza tym, w ogóle już ją ciężko znaleźć. Taunus wydaje się w sam raz. Fotele wydają się być w nim bardzo wygodne, dla mnie fotele w dużym fiacie są niebiańsko wygodne, ta pozycja za kierownicą może nie jest perfekcyjna, ale dużo bardziej męczyły mnie fotele w civicu czy nawet focusie mk1 mimo że jeździ się tymi autami super. ;)

Wspomniałeś o pewnych wadach, jest coś na co powinienem się przygotować, do czego będę musiał się przyzwyczaić? Jakieś typowe usterki, nietypowe rozwiązania?

szafa07.02.2017 23:57

Skąd: Andrychów/Pisarzowice
Od: 2008-04-29
Postów: 835
Spodziewaj sie wszystkiego i wydatków.
Kżyho08.02.2017 14:18

Skąd: Poznań
Od: 2003-10-28
WWW
Postów: 77
Nie no... zgadzam się w pełni z Amatorem, że w DF to się fatalnie siedzi (z tym stołkiem to doskonała przenośnia :) ) i jeszcze specyficzniej go prowadzi. Mam Consula (Granadę MK1) coupe z początków lat 70. i wydawało mi się, że moje auto niby takie stare i w ogóle. A jak mi kolega pożyczył swojego Fiata 125p, który był zdecydowanie młodszy od mojego auta, to poczułem się, jakbym się przeniósł w czasie, ale... dobrze z 10 lat wstecz. Mój Consul, to w prowadzeniu jest mega współczesny w porównaniu do DFa. A Granady MK2 to w ogóle są jeszcze dużo współcześniejsze w jeżdżeniu niż moje auta. Więc porównanie z DFem to już w ogóle masakra moim zdaniem wychodzi.
Taunus wpisuje się tu według mnie w podobny sposób tylko, że tego miejsca w środku i wygłuszenia będzie po prostu mniej. Ale... z tymi wygłuszeniami to też jest różnie, bo najbiedniejsza Lka będzie na pewno dużo głośniejsza, niż wypasiona Ghia. I dotyczy to tak Taunusa, jak i Granady. Do tego kwestia, co przez lata się z tymi wygłuszeniami działo i co z nich zostało.
Podejrzewam, że Taunus Ghia będzie pewnie zdecydowanie cichszy w środku niż Granada L.
Kuki.vel.KrZaK08.02.2017 14:38

Skąd: Katowice
Od: 2004-03-14
Postów: 935
Taunus jest dosyć komfortowym samochodem, dosyć miękkim, przejazdy kolejowe raczej przepływa niż przejeżdża, zawieszenie jest ze średniowiecznego powozu księcia jadącego po daniny. Wyciszenie jest stosunkowo dobre jak na auto tej klasy w latach 70 natomiast musisz pamiętać, że po tylu latach wszystko wydaje z siebie dźwięki znacznie głośniejsze niż 30 lat temu.
Głównie chodzi o łożyska kół, tylni most, uszczelki drzwi, nawet niepozorna dziura w mieszku zmiany biegów potrafi podnieść hałas w środku o kilkadziesiąt decybeli.

Rozsądna prędkość autostradowa na skrzyni 5 biegowej i moście 3,44 nie będzie większa niż 130km/h. Spalanie najkorzystniej wychodzi w silniku 2.0 r4, na trasie potrafi spalić niecałe 7 litrów, a w mieście zmieścić się w 10.

Podróżowanie jest dosyć wygodne(nie licząc 40 letnich wypierdzianych foteli), jest dużo miejsca na nogi i inne kończyny, pozycja za kierownicą jest komfortowa, bagażnik w miarę pakowny, 4 osoby podróżują naprawdę komfortowo.

Moim zdaniem jeśli chodzi o prowadzenie i komfort to kanta bije na maske .
szafa08.02.2017 17:25

Skąd: Andrychów/Pisarzowice
Od: 2008-04-29
Postów: 835
Nie widzialem roznic w wygluszeniach miedzy wersjami. Jedyna roznica jaka widzialem zalezala od ilosci osob grzebiacych w aucie. Wygluszenia sa zazwyczaj po tylu latach do wywalenia i odtworzenia. Wtedy robisz go ilw chcesz i gdzie chcesz.
jacob8109.02.2017 10:14

Skąd: Pomorskie
Od: 2009-05-22
WWW
Postów: 340
Najlepsze wygłuszenie to po prostu druga wykładzina. Daje radę i jest ciszej. Zawsze też jest dostęp kontrolny do stanu podłogi które wiadomo jakie mogą być i jak z nimi bywa. Wszystkie te pasty, wygłószenia samoprzylepne to przyczułek dla rudej. Po kilkunastu latach zawsze coś wyjdzie a wtedy nie wiesz co się pod tym kryje. W trakcie spawania jeden wielki syf i dym. Sam Taunus to spoko opcja pod warunkiem że lubisz grzebać i czerpać z tego przyjemność ;).
forfiter19.02.2017 13:23

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-07
Postów: 4
To powiem wam, że jeszcze bardziej zachęciliście mnie do zakupu Taunusa, jeśli chodzi o grzebanie przy aucie to myślę, że poradzę sobie z wszystkim. Wychowywałem się w rodzinie gdzie były same warsztaty praktycznie więc blacharkę zrobię sam, elektrykiem jestem a mechanika w takich autach jest prosta więc o to akurat się nie boję ;) A jak polegnę to mam brata mechanika.

Szkoda, że jest tak mało takich aut, mam już w głowie obraz tego auta, czerwony w wersji coupe, fajnie jak by miał silnik 2.3 V6 i i wąskie lampy. Póki co są, tylko z szerokimi.

A powiedzcie mi jak z częściami zamiennymi/eksploatacyjnymi? Jak wygląda dostępność i ceny?
Robię samochodem średnio 70 tyś km rocznie i jakieś klocki, łożyska, elementy gumowe zawieszenia będzie trzeba wymieniać.

Vercynogetorix22.02.2017 11:46

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-22
Postów: 18
Witam,

nie jesteś sam w tym temacie, mam dokładnie taki sam cel.

Obecnie mam s-maxa, więc auto na codzień jest, mieszkam też we Wrocławiu ale zamierzam się powoli wyprowadzić w góry orlickieystrzyckie i bedę potrzebował drugiego autka; a że od lat mam ochotę na klasyka, to mam taki sam cel.

Problem w zakupie forda jest w tym że to nie mercedes, to nie jest klasa ani wyższa ani luksusowa. Nie ma w autach z lat 70 klimatyzacji czy innych bardziej współczesnych udogodnień.

A chciałbym autko w którym mógłbym sobie jeździć na codzień (małe dystanse bo s-max to diesel), i do tego byłoby porównywalnie komfortowe jak np 10 letnia fiesta (bo myślałem kiedyś po prostu kupić fajną fiestę RS i odpicować)

Generalnie łażę obecnie po necie i próbuje się na coś zdecydować fajnego; shortlista na dziś wygląda tak:

Taunus 17M P7b (V6 2.0 i 2.3)
Taunus 17M P2 (1.7 R4)
Taunus 26M (P7b) (V6 2.55)
Taunus TC Mark I
Cortina TC Mark III (2.0)
Capri Mark I (v6 2.0 i 2.3, 2,55, 2.63)
Granada Mark I (2.0+)

Problem w cenach zakupu i dostępie do części, bo nie wszystko da się kupić.

Generalnie na dziś dzień wygrywają trzy auta;
* Taunus P2 - drogi w zakupie i bardzo ciężki w dostępie do części + słabe wyposażenie
* Taunus Mark I - łatwo kupić, dużo części; ale wyższe wersje ciężko dostępne - bardzo trudno o najładniejsze coupe (tutaj dodałbym bliźniaczą Cortinę i oba P7b)
* Capri Mark I - też bardzo interesujące autko, sportowe i spora wymienność części

Runner-up - Granada Mark I - może nie tak ładne ale ma wszystkie opcje które bym chciał i do tego jest łatwiej dostępna.

Generalnie chciałbym klimę; automat i silnik który ogarnie normalną jazdę w trasie (da się wyprzedzać autka jadące 110). Wygłuszenie wolę sam zrobić niż ufać w 40 letnie; tym bardziej że auto na start zostanie rozebrane na części pierwsze, co się da wypiaskować- będzie wypiaskowane, co się nie da galwanizowane, malowane szorowane i co jeszcze będzie potrzeba.

I tutaj chytry plan, bo auto w dobrym stanie kosztuje sporo, kompletne kosztuje niemało, a składając wszystko od zera (bo tak właśnie będzie przez czyszczenie) nie wiem czy nie byłoby lepszym rozwiązaniem kupić body i potem dokupować co trzeba; zawieszenie, silnik etc.

Ewentualnie doradźcie jak takie rozwiązanie widzicie bo ja np. jestem przerażony szukaniem i dosztukowaniem choćby pierdyliarda części które wtedy trzeba szukać.
szafa22.02.2017 18:20

Skąd: Andrychów/Pisarzowice
Od: 2008-04-29
Postów: 835
Kup kompletna fure i nia sie zajmuj.
Kompletowanie auta od zera to kiepska opcja.
amator22.02.2017 20:37
Administrator

Skąd: Pruszków
Od: 2003-10-29
WWW
Postów: 2998
Witaj kolego! Wszystkie modele które wybrałeś należą raczej do trudnych klasyków. Nie wiem jakie masz doświadczenie w jeżdżeniu takimi furami, bo to też dość istotne. Ich trudność polega na tym że są trudno dostępne, wysoko cenione i części do nich prawie nie ma lub w ogóle nie ma. Oczywiście w internecie to wygląda nieco fajniej niż w rzeczywistości, w której potrzebujesz np. konkretnego łożyska, łącznika, gumy, tulei itp. I nie ma chyba gorszej sytuacji niż zakup starego auta, które jest niekompletne. Poszukiwanie konkretnych detali potrafi trwać tygodnie, albo nawet miesiące. A bywa że po prostu trzeba je dorobić od zera.

Oczywiście absolutnie nie chcę Cię zniechęcać, aczkolwiek sugeruję dobrze przemyśleć plan, model i budżet, którym dysponujesz.
Vercynogetorix22.02.2017 23:41

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-22
Postów: 18
Co do doświadczenia w jeździe to nie mam żadnego, technicznie rzecz biorąc to włącznie z obecnym pojazdem, nigdy nie byłem właścicielem żadnego samochodu; same służbówki.

Do niedawna (zlikwidowania kategorii) miałem prawko kategorii X60 którego nie wydawał normalny urząd a urząd dozoru technicznego - masz na tym prawo jeździć wszystkim, na kołach / gąsienicach i czym tam sobie wymarzysz pod warunkiem nieprzekroczenia masy zestawu łącznego 60 ton.
Generalnie nie jeździłem wszystkim w tym zakresie, ale myślę że jestem co najmniej przyzwoitym kierowcą we wszystkim czym się można poruszać po drogach (lub bez nich).


Fakt dostępności części jest dla mnie na pewno największą załamką - jak to wygląda z dorabianiem? ceny mordują z zasadzki czy jest to realna opcja?

Jestem zaskoczony że jak piszesz Granada jest też aż takim problemem, to niestare auto i myślałem że w takich sklepach jak classicpartshack.co.uk;
retrofordinternational.com;
http://www.mevspares.co.uk;
oldpartstore.net;
burtonpower.com;
loc8apart.co.uk

da się co trzeba zamówić, tym bardziej że mam znajomych w całej europie więc jak przyciśnie to znajdę co trzeba gdziekolwiek w europie i zamówię, nie muszę się ograniczać granicami naszego "przytulnego" kraiku.

Wydaje mi się że zakup oddzielnie np silnika i budy i dokupienie czego zbraknie jest znacznie łatwiejsze niż próba znalezienia całego auta w stanie w którym jest sens dziergać i jednocześnie nie stracić portfela, domu i żony.

Co w takiej sytuacji radzicie, z tego co widzę na przyzwoite auto musiałbym wydać ze 30 tyś a i tak będzie ciężko jakieś znaleźć, plus niezależnie od stanu trzeba będzie je rozebrać>wyczyścić>pospawać>zakonserwować>pomalować>złożyć z cynkowaniem, galwanizowaniem, chromowaniem i malowaniem korpusów części po drodze - bo nie oszukujmy się, za 30 tyś, a nawet za 40 nie kupię auta w którym tego robić nie będzie trzeba, będzie co najwyżej mniej robienia, a jakbym miał kupić za 50 to w sumie taniej wychodzi kupić za 20 i dołożyć 30, bo przynajmniej wiesz co zostało zrobione i jak.

Plus oczywiście wiadomą wadą kupowania kompletnego auta jest to, że szanse na trafienie np Granady MKI z elektrycznie sterowanymi lusterkami i elektrycznymi szybami w automacie, z fajnym V6 to ja oceniam na -1000%; bo nawet nie wiem czy choć jeden taki powstał - te lusterka i szyby to chyba tylko w jakichś wersjach limitowanych były, mogło nie być z tym automatów, albo mogły nie być w budzie coupe (choć akurat czy coupe czy sedan to mi wisi).

Kupując np fajną budę, potem silnik itd mam natomiast szanse na stworzenie takowej bestyji, choć grosz to pewnie zakosztuje i czasu też. Ale co tam, młody jestem, na tamten świat się nie wybieram, czas mam. Jak się uprę i wypchnę żonę na głęboką wodę to i pieniądze się znajdą.
92marcin23.02.2017 23:24

Skąd: Brańsk
Od: 2011-05-02
Postów: 77
Lepiej kupić kompletny samochód tak jak Koledzy wyżej piszą. Sam zasmakowałem niekompletnego auta, mój może nie był aż tak niekompletny ( bo nie była to sama buda), ale dużo pierdół mu brakowało i jeszcze niektórych brakuje. Znalezienie wszystkiego jest trudne, czasochłonne, czasami bardzo drogie :). Tak samo po jednej wsk dwu ramówce która była mocno niekompletna, a to tylko mały motocykl, powiedziałem sobie że już więcej bardzo niekompletnych pojazdów nie kupię.

Jazda starą furą to dla mnie poezja, uwielbiam te "surowe" prowadzenie, które nie jest zakłócane przez żadne bzdety - wspomagacze :). I jeśli takim samochodem nie miałeś okazji jeździć, to tylko nie oczekuj od niej tego czego oczekujesz od współczesnych samochodów (mydelniczek :))
Vercynogetorix24.02.2017 00:11

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-22
Postów: 18
Czyli co, stadnie sugerujecie zakup auta kompletnego, jeżdżącego (lub wymagającego niewielkiej naprawy) a potem ewentualnie dostosowanie konkretnie pod siebie? na takich częściach jakie zdobędę w celu ulepszeń?

Czy w takim przypadku mogę rzucić parę linków do ofert które znajdę żeby się czegoś nauczyć w ramach ogólnego przyglądania się?

Chodzi mi o to żeby nauczyć się zwracać uwagę na to co jest w ogłoszeniach w taki sposób żebym później wiedział które auta na podstawie ogłoszenia należy uniknąć.

Przykład:

https://www.autoscout24.pl/oferty/ford-granada-20l-2-t%C3%BCrer-benzyna-z%C5%82oty-301001186

- nie widać rudej, również w komorze silnikowej
- spód progu wygląda jakby co nieco wyszczerbiony
- kierownica owinięta niestandardowo
- góra mieszka zmiany biegów chyba nieoryginalna
- konsola chyba z tańszej wersji; ta zdaje się miała zegar na przeciw siedzenia pasażera
- nie wiem co to za pudełko z białymi przyciskami pod konsoletą
- radio raczej nie oryginalne
- Koła oryginalne
- dziwny zaczep tablicy rejestracyjnej z tyłu

Generalnie świetny stan i dobra cena, adekwatna do stanu
amator24.02.2017 08:38
Administrator

Skąd: Pruszków
Od: 2003-10-29
WWW
Postów: 2998
Chodzi o to, że zakup auta maksymalnie dobrego oznacza spore oszczędności. Przykładowo. Pomalowanie całego auta to koszt ok. 10-12 tyś. Dobra blacharka z piaskowaniem to 15 tyś. min. bez zakupu zeżartych elementów u Nora czy Klockenhorma. Więc rachunek jest prosty. Jeśli kupisz jakiś fajny egzemplarz u Helmuta w kiepskim stanie powiedzmy za 3 tys. ojro. to finalnie z blachą będzie Cię kosztował min. 37 tyś. + rejestracja na żółte blachy. A gdzie tapicerka, zawieszenie, sinik?

No powiedzmy, że dla Ciebie kapusta to nie problem, więc brniesz dalej. Robisz sobie tapicerkę pod siebie za (4-5 tyś.), zawieszenie (2 tyś.), kupujesz (1 tyś.) i remontujesz (3 tyś.) silnik 2,8 na gażniku, do tego skrzynię 5b + odświerzenie (1 tyś.), odnawiasz wiązkę elektryczną po 40 latach (1 tyś.), upychasz jakoś klimę (2-3 tyś.), odnawiasz felgi (1,5 tyś.), kupujesz komplet opon (1 tyś.) ... i wyjeżdżasz swoim ukochanym autem za 55 tyś. po 2 latach remontu.

Oczywiście to wszystko możesz próbować zrobić taniej. Ale o ile? O połowę?
amator24.02.2017 08:57
Administrator

Skąd: Pruszków
Od: 2003-10-29
WWW
Postów: 2998
Teraz Twój przykład. Auto wygląda dobrze i oryginalnie. To najbiedniejsza wersja "L" z silnikiem rzędowym 2.0. W takim stanie jak jest, szkoda tego przerabiać, nie ciąć, nie niszczyć i wypadałoby zostawić wszystko w oryginale. Ale przy tym silniku i skrzyni 4b i wadze Granady nie ma żadnej przyjemności z jazdy.

1. Najważniejszy w starym aucie jest stan blacharski. Bo to oznacza największe wydatki. A możesz go ocenić tylko jadąc na miejsce, najlepiej z osobą, która zna dany model i wie o co chodzi.

2. Nigdy nie licz tych pieniędzy, które wydajesz na stare auto. Każdy zakup to tylko tzw. baza. Oglądając furę do zakupu licz koszty, które będziesz musiał ponieść, aby doprowadzić pojazd do dobrego stanu.

A teraz wyznacz sobie swój budżet i określ ile możesz wydać na całe auto. Odlicz sobie to, co chcesz zrobić i wyjdzie Ci cena zakupu. I najlepszego auta w tej kasie szukaj.
amator24.02.2017 12:46
Administrator

Skąd: Pruszków
Od: 2003-10-29
WWW
Postów: 2998
Acha ... i jeszcze jedno. To nie znaczy że żeby jeździć Starym Fordem trzeba mieć kilkadziesiąt tysi. Większość z nas dysponuje bardzo małymi budżetami. Najczęściej w naszym przypadku taka kalkulacja wygląda następująco.

Mam 3-4 tyś. złotych, kupię coś najfajniejszego, co się uda trafić, dołożę na raty z 2-3 tysie ... i jakoś to będzie ;)))) No i jakoś tam jest :)
Vercynogetorix24.02.2017 12:50

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-22
Postów: 18
Teraz rozumiem;

tylko zauważe że tak jak mówiłem nie wydaje mi się realny zakup poniżej 30 tyś w którym blacharka z piaskowaniem jest niepotrzebna - a jak robisz blacharkę z piaskowaniem to i tak lakiernik jest w pakiecie.

Przekalkulowałem sobie co trzeba i widzę że ma sens to co mówisz, bo nawet kupując budę zakonserwowaną i szrota + malowanie wyjdę dokładnie na to samo... czyli jakieś 30tyś; a jeździć dalej nie będę mógł bez remontu silnika etc.

Ad przykładu to się zgadzam; tego auta bym nie przerabiał, zasadniczo szkoda mi go bo jest zbyt fajne żeby je dłubać; maks co możnaby zrobić to podrasować to R4; z tego co wiem to te silniki na to pozwalają - choć podejrzewam że maksymalny pułap to może z +30KM albo i mniej...
Vercynogetorix24.02.2017 13:15

Skąd: Wrocław
Od: 2017-02-22
Postów: 18
Hmm czyli szukać czegoś takiego (jak na to auto to spoko cena-choć mi się nie podoba)

https://www.autoscout24.pl/oferty/ford-taunus-ghia-benzyna-niebieski-304489871

Takiego dzioba (jeśli więcej zdjęć wskaże że reszta auta jest w stanie jak lakier)

https://www.autoscout24.pl/oferty/ford-taunus-benzyna-z%C5%82oty-299177265

Albo takie 20M w którym poza tylnimi hamulcami, drzwiami i bagażnikiem podobno nie ma rdzy

https://www.autoscout24.pl/oferty/ford-taunus-20m-rs-hardtop-coupe-benzyna-bia%C5%82y-297195886

Albo taki coupe wymagający tylko trochę roboty (zgodnie z info właściciela, który zainstalował w nim .... LPG! -zgiń przepadnij zarazo nieczysta)

https://www.autoscout24.pl/oferty/ford-taunus-20-v6-gxl-autogaz-lpg-zielony-303456006

Albo takie capri!

https://www.autoscout24.pl/oferty/ford-capri-16-gl---automatik---1-hand---59800-km---benzyna-srebrny-302119911
https://www.autoscout24.pl/oferty/ford-capri-giha-benzyna-srebrny-297558186

Szczerze mówiąc to ceny są naprawdę niezłe jak na takie auto; nawet jeśli jest w dużo gorszym stanie niż pokazuje ogłoszenie


[odpowiedz]
[1] 2 > >>