Zloty i spotkania
text i foty: Pająk
XXI Sraz Ford Ever Club Brno (Czechy)
Już po raz drugi zdecydowaliśmy się pojechać do naszych południowych sąsiadów na zlot starych fordów.
Tym razem nie towarzyszył nam nikt, więc bez większego planowania wyjazdu trasy i przystanków wsiedliśmy w poligona ok. godz 11:30 i wyruszyliśmy.

Sam wyjazd z Warszawy odbył się bez problemów, natomiat droga przez Tomaszów Mazowiecki, Piotrków Trybunalski aż do Częstochowy to jakaś kpina. W Częstochowie też zakorkowane, ale po ładnych paru godzinach bez przygód dotarliśmy pod granicę, tam też zakupilismy winietę, wymienilismy dutki na czeskie korony, posiliśmy się i dalej w drogę.

Na terenie Republiki Czeskiej jechało się super, aby dotrzeć szybciej do celu wybraliśmy drogi ekspresowe i autostrady i trzymaliśmy prędkość ok 100-110km/h.

Ostatnie kilometry to malownicze serpentyny, podjazdy i zjazdy, wszystko fajnie tylko było już po godz  24, a więc ciemno, a światła w poligonie są umowne.
Na kempingu szybko znaleźliśmy dogodne dla nas miejsce i rozbiliśmy namiot, na nic więcej nie mieliśmy siły, więc poszliśmy spać. Rano przywitało nas słoneczko, ogarneliśmy dzienny pawilon, stoliki i krzesła i poszliśmy do sklepu po prowiant na śniadanie.

Piątek to dzień przyjazdu większości więc co chwila ktoś dojeżdżał, rozbijał namiot, witał się.
W między czasie korzystaliśmy z nowo wybudowanych basenów i kosztowaliśmy czeskie piwo. Wieczorem zostaliśmy zaproszeni do naszego kamarada Milana z małżonką, więc zabraliśmy flaszeczkę i popędziliśmy na degustację, po drodze częstując poznanego rok wcześniej Vlastika. Po degustacji popędziliśmy do głównej" restauracji" na campingu, gdzie zespół brodaczy grał coś jak by połączenie szant z country, było fajnie.

Sobota to dzień integracji, rano są zapisy, rozdanie naklejek, numerów, kupowanie koszulek, dalej ustawiamy się w kolumnę i jedziemy tym razem na zamek do Vranowa, gdzie chętni pokażą swoje wcześniej przygotowane stroje. Podczas przejazdu ktoś parę aut wcześniej myli drogę i orientuje się kilkaset metrów dalej , zawracamy wszyscy,  ale z naprzeciwka mijamy tył kolumny, dalej jest znów decyzja o zawróceniu i tak mijamy się 3 razy śmiejąc się od ucha do ucha z zaistniałej sytuacji. W końcu docieramy na zamek gdzie parkujemy auta wciskając gdzie się da i czekamy na przewodnika.

Tutaj mamy trochę czasu, gdyż wchodziło się co 10 minut grupami po 25 osób, a grup było co najmniej 6. Po zwiedzaniu zamku powinien być pokaz mody, ale chyba z braku czasu postanowiono wszystkim przebranym przyznac 1 miejsce i wrócić na camping, gdzie lada chwila ma byc tzw. rampa show. Każdy mógł podjechać w wyznaczone miejsce przed sceną i opowiedzieć o swoim aucie. Po pokazie aut była chwila wolna, więc znów wódeczka w garść i lecimy sie integrować. Wieczorem na scenie daje czadu kapela rockowa a przed sceną trzy dziewczyny dają pokaz tańca na rurze, dalej jest rozdanie nagród i dyplomów za najładniejszy samochód, który wybieraliśmy naklejając nakejki na szybę, za najdłuszą trasę, za najfajniejszy strój (tutaj wszyscy przebrani dostali dyplomy i pamiątki), podziękowania itd itd.

Dalej czas na tzw. "kakalba" ale nie szukajcie w słownikach, przyjedźcie zobaczyć za rok.
Niedziela to dzień rozjazdów, zgodnie z programem zlotu każdy „leczy się sam i papa”. My wyruszamy przed 10, Rep.Czeską opuszczamy ok godz.14 i stajemy na obiad już w Polsce. Tutaj też podejmujemy decyzję o zmianie trasy powrotnej, lecimy przez Częstochowę , dalej na Łódź i autostradą do Warszawy, okazuje się był to strzał w dziesiątkę, w Warszawie jesteśmy ok 21.

Capri spisał się na medal, pokonał prawie 1500km bez zająknięcia, spalił średnio 10.8l LPG/100km.
Już czekamy na przyszłoroczny zlot przyjaciół z klubu fordever brno.
 
Nasze zdjęcia
https://plus.google.com/photos/100863833569553220998/albums/5781358710249287633?authkey=CPyemfPe3Pqk2QE
 
Inne zdjęcia
http://cortina74.rajce.idnes.cz/21.sraz_Fordever_Club_Brno_2012-Bitov/